Gość Tygodnia w 82-200.pl - Bożena Partyka

      Jak co tydzień, ustami przedstawicieli organizacji pożytku publicznego z terenu Malborka, namawiamy naszych Czytelników do przekazywania 1% swojego podatku na rzecz stowarzyszeń i organizacji z terenu Malborka. Dzisiaj zachęcamy do lektury wywiadu, jaki przeprowadziliśmy z Bożeną Partyką, przewodniczącą Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym i Osobom z Trudnościami w Komunikowaniu Się w Malborku.


82-200.pl: Proszę powiedzieć kilka słów na temat samej organizacji, czym się zajmuje, kiedy powstała?

Bożena Partyka: Nasze stowarzyszenie powstało 10 kwietnia 1997 r. W Malborku działamy już więc 14 lat. Stowarzyszenie jest ukierunkowane na jeden rodzaj choroby, czyli autyzm wczesnodziecięcy. Założycielami była grupa rodziców sześciorga dzieci, które były dotknięte tą chorobą. Naszym głównym celem było powołanie do życia ośrodka. Wzorem dla nas był gdański ośrodek, z którym mieliśmy dobry kontakt. Bardzo pomogła nam Pani dyrektor tej placówki. Przekazała materiały, powiedziała co gdzie trzeba załatwić. No i udało się. Ośrodek zaczął działać już 1 września 1997 r. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ówczesny kurator oświaty w Elblągu, pan Edward Murdzia. Bardzo dużo mu zawdzięczamy. To on dał 6 etatów dla nauczycieli, a miasto dało pieniądze na utrzymanie budynku. Na początku było sześcioro dzieci, teraz mamy ich szesnaścioro. Oczywiście jest też rotacja. Z naszej szóstki zostałam ja sama.

 

82-200.pl: Jak wygląda praca z dziećmi?

B.P.: Jest to bardzo skomplikowany i kosztowny proces. Praca z małymi dziećmi prowadzona jest w systemie jeden na jeden. Każdemu dziecku trzeba poświęcić wiele uwagi, ale też serca. Nauczyciele chętnie się szkolą, a stowarzyszenie te szkolenia opłaca. Nie oszczędzamy na tym. Drogie są też pomoce dydaktyczne. Należymy do ogólnopolskiego Stowarzyszenia SYNAPSIS, które jest takim naszym mentorem, tam zatwierdzamy programy, przedstawiamy też nasze pomysły.

 

82-200.pl: Co działo się z tymi dziećmi, zanim Państwo otworzyli ośrodek?

B.P.: Nic, kompletnie nic. Mogę to opisać na moim przykładzie. Urodziłam dziecko w 1988 r. Przez pierwsze półtora roku było wszystko wspaniale. Nagle zaczął się regres, syn zaczął się wycofywać. Było to widoczne, ponieważ syn wyjątkowo ładnie mówił, jak na tak małe dziecko. Potrafił przez tydzień się nie odzywać, a potem wracał, ale za każdym razem coraz mniej mówił. Wycofywał się też emocjonalnie. Jak skończył dwa lata, to praktycznie mówił już tylko pojedyncze słowa, kontakt nawiązywał tylko ze mną. Inni go nie interesowali. Zaczęłam szukać pomocy u lekarzy w całej Polsce. Dopiero pani profesor Jaklewicz stwierdziła u niego autyzm wczesnodziecięcy. Mój syn miał wtedy już ponad 5 lat. Wróciłam do Malborka i stanęłam przed dylematem: co dalej z moim synem? Do zerówki ani do szkoły się nie kwalifikował. Poszłam do przedszkola integracyjnego, ale nikt w mieście nie wiedział, jak z takimi dziećmi postępować. Panie bardzo chciały pomóc, dlatego raz w tygodniu jeździły ze mną do Gdańska. Jedna z nich, Pani Joanna Skwira, pracuje u nas do dzisiaj. Po założeniu ośrodka, w końcu mieliśmy gdzie się udać, dopytać, spotkać innych rodziców, bardzo się wzajemnie wspieramy. Nasze dzieci mają szansę na rozwój, oczywiście w miarę swoich możliwości.

 

82-200.pl: Jakie są obecnie cele stowarzyszenia, na co przeznaczane są środki i skąd pochodzą?

B.P.: Naszym głównym celem i zakresem działania jest obecnie pomoc dla ośrodka i dzieci, które tam się znajdują. Pieniądze pochodzą między innymi ze składek, ale o wiele za mało, dlatego piszemy różne projekty, uzyskujemy granty z Urzędu Miasta, z województwa, czy właśnie ten 1%. Pozyskujemy sponsorów i w tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować wszystkim darczyńcom. Najważniejszą sprawą jest jednak pomoc powiatu, który opłaca nauczycieli, a to jest największy koszt, bo u nas pracuje przecież 11 nauczycieli.

 

82-200.pl: Czy jesteście w stanie przyjąć wszystkie dzieci z powiatu malborskiego, bo taki macie zasięg, czy potrzeby są większe?

B.P.: Niestety, bardzo nad tym ubolewam, ale dzieci autystycznych jest znacznie więcej, niż może przyjąć nasz ośrodek. Dzieci przebywają u nas przez wiele lat. Kolejną osobę możemy przyjąć dopiero wtedy, kiedy inna zwolni miejsce, np. pójdzie do innego ośrodka, czy do szkoły masowej, bo takie przypadki też się zdarzają. Do nas trafiają już dzieci w wieku 2-3 lat. Do dziesiątego roku życia mają terapię jeden na jeden. Potem przechodzą do grupy, ale to też jest tylko dwoje dzieci, jedna nauczycielka i osoba do pomocy, która często też jest po pedagogice specjalnej. Stowarzyszenie ponosi koszty utrzymania ośrodka, opłacamy media, organizujemy rożne uroczystości i atrakcje dla dzieci. Nasi podopieczni mogą przebywać w ośrodku tylko do 24 roku życia. Wynika to między innymi z ograniczeń technicznych. Martwi nas jednak to, że dorosłe osoby autystyczne nie mają zbyt wielu możliwości dalszej rehabilitacji w Malborku.

 

82-200.pl: No właśnie, czy oprócz zajęć terapeutycznych w ośrodku organizowane są tez inne zajęcia, imprezy czy projekty?

B.P.: Tak. Od kilku lat przy ośrodku działa kółko teatralne „Płomyk”, nasze dzieci trzy razy do roku biorą udział w różnych występach i konkursach dla ośrodków specjalnych, często wygrywamy. To jest wspaniała sprawa. Organizujemy też wycieczki, urodziny, Dzień Dziecka i wiele innych form zabawy. To wszystko finansuje nasze stowarzyszenie. Dzieci wychodzą na świat, chodzą na spacery, na basen. Chcemy „wsadzić” je tak trochę na siłę w to tak zwane „normalne społeczeństwo”.

 

82-200.pl: Jakie są największe problemy, z którymi się borykacie?

B.P.: Naszym największym problemem jest brak własnego lokalu. Działamy 14 lat i mamy już trzecią siedzibę. Najpierw byliśmy w przedszkolu na Szopena, potem u księdza na Piaskach, aż w końcu trafiliśmy do II Liceum Ogólnokształcącego, mamy siedzibę nad halą sportową. Dzieci jest dużo, trzeba pracować na dwie zmiany, a to nie jest dla nich korzystne. Wynika to z tego, że pomieszczenia te są niewielkie i dzieci się po prostu nie mieszczą. Jeżeli jest praca jeden na jeden, dziecko wymaga poczucia odrębności, a zarazem swobody. U nas nie ma warunków na to, aby pozwolić sobie, żeby terapia każdego dziecka odbywała się w osobnych pomieszczeniach. Od wielu już lat zabiegamy u Pana Starosty o jakiś lokal, zarazem oferujemy swoją pomoc. Nie ukrywamy jednak, że stowarzyszenie jest tak małe i na tyle biedne, że nie jesteśmy w stanie pociągać żadnej budowy czy kapitalnego remontu budynku. Staraliśmy się bardzo o zaadaptowanie budynku w sąsiedztwie obecnego Orlika na Piaskach. Niestety nie znalazły się dla nas fundusze na ten cel. Nie ukrywam, mamy trochę żalu do władz powiatu, że mimo naszych usilnych starań do dnia dzisiejszego wędrujemy i nadal nie mamy pomieszczeń, które w stu procentach odpowiadałyby oczekiwaniom naszych pedagogów i podopiecznych. Nasze działania są przecież widoczne. Co roku w grudniu staramy się organizować obchody Europejskiego Tygodnia Autyzmu podczas, którego chcemy pokazać szerzej naszą działalność. Tak, aby mieszkańcy Malborka mogli zobaczyć, że funkcjonuje taki ośrodek, że działa stowarzyszenie. Nigdy też nie zrobiliśmy niczego co byłoby niezgodne z etyką czy prawem, a zarazem mogłoby nas skreślić z listy stowarzyszeń godnych zaufania. Zawsze, od początku naszej działalności staraliśmy się robić wszystko uczciwie. Dlatego też uczciwie mówimy – nie jesteśmy w stanie sami podołać i niezbędna jest nam pomoc zewnętrzna. Sprawdzaliśmy już w wielu miejscach w województwie i w kraju, ale niestety nie ma żadnej instytucji, która mogłaby pomóc nam w budowie nowej siedziby czy też takiej, która sfinansowałaby remont. Co prawda fundusze europejskie czy pochodzące z PFRON-u owszem przewidują finansowanie remontów na potrzeby takich organizacji jak nasza, jednak trzeba dysponować odpowiednimi pomieszczeniami. W naszym wypadku niestety nie jest to możliwe. Na przeszkodzie stoją nie tylko problemy lokalowe, ale przede wszystkim możliwości finansowe. Jeśli nawet uda nam się zdobyć dofinansowanie, to zawsze musimy przystąpić do projektu z wkładem własnym i tu niestety bez samorządu i odpowiedniego wsparcia, nie damy sami rady. Mimo tego, iż w naszej obecnej siedzibie czujemy się naprawdę dobrze, jesteśmy otoczeni opieką m.in. dyrektora ZSP nr 2, zawsze możemy liczyć na udostępnienie sali sportowej czy biblioteki, to jednak chcielibyśmy mieć coś swojego.

 

82-200.pl: Jak Pani ocenia ideę przekazywania 1 % organizacjom pożytku publicznego? Czy według Pani jest ona ważna?

B.P.: Uważam, że jest bardzo ważna. Zwłaszcza teraz, kiedy został uproszczony sposób przekazywania tej darowizny. Na początku podatnik sam musiał wyłożyć kwotę, jaką chciał przekazać. Teraz wystarczy tylko w oświadczeniu wpisać numer KRS organizacji. Skutkuje to tym, że tych wpływów faktycznie z roku na rok jest coraz więcej. Ważne jest też, aby zaznaczyć w oświadczeniu, że chcemy udostępnić dane dla wiadomości stowarzyszenia. My wówczas możemy podziękować naszym darczyńcom indywidualnie. Od kiedy funkcjonuje idea 1 % nasze problemy finansowe są znacznie mniejsze. Środki te odgrywają znaczącą rolę w bieżącym funkcjonowaniu ośrodka i stowarzyszenia. W przypadku grantów, które są jakby podstawowym źródłem utrzymania dla nas, często już w momencie wnioskowania o te środki musimy opowiedzieć się za ich wydatkowaniem na konkretny cel. Środki pochodzące z 1 % są dla nas zawsze zabezpieczeniem, które można wykorzystać w dowolnej chwili na cel, czasami wynikający z okoliczności, które ciężko było przewidzieć wcześniej.

 

82-200.pl: Jak stowarzyszenie wykorzystuje środki przekazane przez podatników w ramach 1 %? Jakie są to kwoty?

B.P.: Cieszymy się z każdej przekazanej kwoty. I bardzo serdecznie wszystkim darczyńcom dziękujemy. Przed rokiem swój procent przekazało nam ponad 80 osób, którym mieliśmy możliwość podziękować osobiście, jednak wpłat było znacznie więcej, także od anonimowych osób. Jest to dla nas naprawdę zaszczyt, że nasza działalność jest zauważana. Podjęliśmy nawet uchwałę, że wszystkie fundusze zebrane z darowizny 1% podatku będziemy systematycznie gromadzić z przeznaczeniem na remont siedziby, o której bezustannie marzymy. Wówczas zgromadzone środki mogłyby służyć jako wkład własny stowarzyszenia. Jednak tak się nie da. Nie są to tak wysokie sumy abyśmy mogli pozwolić sobie na dostosowywanie pomieszczeń dla naszych podopiecznych, nawet wykorzystując oszczędności. Jeśli chodzi o nasze stowarzyszenie darowizny z 1% nie są małe, stanowią dużą część budżetu. W roku ubiegłym było to ok. piętnastu tysięcy złotych. Do tej pory wykorzystywaliśmy te środki m.in. na wyjazdy dla naszych podopiecznych. Zakupiliśmy również wiele pomocy naukowych i dydaktycznych, specjalistyczne oprogramowanie komputerowe m.in. logopedyczne, a nawet urodzinowe paczki dla naszych wychowanków.

 

82-200.pl: Jak zachęci Pani naszych czytelników do przekazania 1 % Waszej organizacji?

B.P.: Życie bywa różne, nikt nigdy w życiu nie wie co może go spotkać. Nie wiemy, jaki będzie los naszych dzieci czy wnuków. Być może one też będą w przyszłości potrzebowały pomocy. Trzeba zrobić wszystko, aby tego typu ośrodek istniał i mógł skutecznie działać. Z żalem patrzę na to, że mojemu synowi, który jest już teraz dorosłym mężczyzną, nie dano takiej szansy i nie było takiej możliwości jaką mają teraz małe dzieci autystyczne. Musimy więc wspólnymi siłami dążyć do tego, aby ośrodek istniał nadal i przede wszystkim się rozwijał, aby sprostać terapii, w czym z pewnością rokrocznie pomagają nam środki przekazane przez Państwa w rozliczeniach podatkowych. W tym roku również liczymy na Państwa pomoc.

 

82-200.pl : Dziękujemy za rozmowę.

 

Stowarzyszenie Pomocy Osobom Autystycznym i Osobom z Trudnościami w Komunikowaniu Się w Malborku.

Numer KRS: 0000005905

żródło: "www.82-200.pl"

wszystkie artykuły

Joomla Templates - by Joomlage.com